Najpiew TYLKO prowizja a potem już tylko leżymy i pachniemy (nowa reklama Raiffeisen)

Nigdy nie lubiłem reklam, ale tego typu zabiegi marketingowe naprawdę przyprawiają mnie o mdłości. Uśmiechnięta Justyna Kowalczyk, nasza nowa „specjalistka” od oferty produktów bankowych, opowiada nam, jak to cudownie najpierw zrobić podbieg pod górkę (prowizja), a później już tylko biec po prostej (spłata kwoty kredytu). Tylko niby dla kogo ta opcja w przypadku kredytu jest dobra?

Jeżeli nie wiecie, o jakiej reklamie mówię, możecie ją zobaczyć tutaj.

Nie będę się tu odnosił do samej oferty kredytowej, bo wcale nie jest taka banalnie prosta, jak próbuje to pokazać bank… To zostawię specjalistom od bankowości i porównywania ofert kredytowych z innych blogów. Ja powiem tylko o tym „podbiegu” na początku.

Oglądając dzisiaj po raz pierwszy tę reklamę na Discovery World, od razu przypomniałem sobie potoczne powiedzenie, że „dyplomacja to powiedzieć komuś spierdalaj w taki sposób, aby poczuł lekkie podniecenie na myśl o czekającej go podróży”. Raiffeisen Polbank próbuje zrobić coś podobnego z nami.

„Wolisz mieć podbieg na końcu czy na początku?” – pyta nas Pani Justyna. „Jasne, że na początku!” – odpowiadamy sobie wewnętrznym głosem. Dalej lektor dodaje, że „Większość woli zaliczyć go od razu…”, żeby utwierdzić Cię w dobrym myśleniu. Teraz czas na pokazanie, jak ta cudowna zasada znajduje zastosowanie w nowoczesnej bankowości: „za kredyt gotówkowy zapłacisz WYŁĄCZNIE 9% prowizji na początku, potem po prostej dobiegniesz do celu…”. „Niewiarygodne! Że też żaden bank wcześniej na to nie wpadł!” – myślisz – „Przecież to czerpanie najlepszych wzorców z naszego życia”. Sprytna manipulacja typu trzy razy tak.

A prawda jest taka, że w przypadku kredytów ta opcja nigdy nie jest opłacalna! Dla nikogo!

Niby nie ma odsetek… ale co to zmienia? I tak musimy zapłacić prowizję. Kwestia innej formy obciążenia nas w zamian za przyjemność wzięcia kredytu. Co gorsza, musimy ją zapłacić już na początku – od pożyczanej kwoty.

Chcemy pożyczyć 10 000 zł na 12 miesięcy (max. okres spłaty przy „Kredycie bez odsetek”). Musimy zapłacić na starcie prowizję 900 zł, a później 833 zł w każdym z 12 miesięcy (pierwszą ratę chwilę po tym jak zapłacimy prowizję).

Jaka byłaby różnica, gdyby prowizja była 0%, a koszt kredytu byłby rozłożone równomiernie? W każdym miesiącu zapłacilibyśmy 908 zł. Niby miesięczna rata wyższa, ale… w „Kredycie bez odsetek” już wcześniej zapłaciliśmy tę różnicę! I to od razu za cały okres kredytowania!

A co gdybyśmy chcieli spłacić wcześniej kredyt? Oczywiście, możemy. I nie ma żadnych dodatkowych kosztów. Ba! Bank jest dla nas tak miły, że „Kredytobiorca po dokonaniu przedterminowej spłaty kwoty kredytu nie jest zobowiązany do zapłaty odsetek przypadających za okres po spłacie kredytu.” (regulamin kredytu) „Ale super!” – myślisz, ale po chwili przychodzi otrzeźwienie – „Przecież mój kredyt jest bez odsetek. Zapłaciłem TYLKO prowizję na początku.”. Dokładnie tak! Przy wcześniejszej spłacie nie oszczędzisz ani grosza!

Więc, skoro nie zyskujemy na tańszej racie, a wcześniejsza spłata nie daje możliwości oszczędzenia na odsetkach, to jaki jest plus tego „podbiegu na początku”, droga Pani Justyno?

Raiffeisen Polbank - Kredyt bez odsetek

Najpiew TYLKO prowizja a potem już tylko leżymy i pachniemy (nowa reklama Raiffeisen)
Tagged on: